W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookie. Zasady przechowywania lub dostępu plików cookie możesz zmienić w swojej przeglądarce.
X

mywebcases
.com



Blog

Geekowy blog o łamigłówkach, JavaScript i wszystkim, co ciekawe.

Geeks' life: Kto Ty jesteś?

Geeks life - Geeks life -
napisał Jakub Caban

U każdego blogera na początku jest tak, że czytają go sami znajomi i ich znajomi i to głównie dlatego, żeby mu przykro nie było. No dobra, może są wyjątki, ale nie o to chodzi.

UWAGA! Ten post zawiera dawkę autoironii, która dla wielu może być uważana za bardzo dużą. Czytasz na własną odpowiedzialność.

W którymś momencie przychodzi czas, gdy zaglądając w statystyki widać, że to już nie tak; że ktoś jednak taki zupełnie z zewnątrz wchodzi. A wtedy pewnie zastanawia się "co to w ogóle za typ?". U mnie możecie w tym temacie niesamowicie dużo przeczytać w dziale "About me"... Czy jakoś tak...

Dlatego postanowiłem spróbować usiąść i trochę tak narcystycznie popisać. Kto wie, może chcecie to czytać? Nie obiecuję żadnego stałego cyklu. Może napiszę kiedyś więcej, a może nie.

Kimże jestem?

Jestem sobie takim śmiesznym człowieczkiem, który sobie śmiesznie żyje. Trolololo. Dobra, dobra - spróbuję na poważnie, choć z powodów opisanych za chwilę takie uzewnętrznianie się jest dziwne. Jak te wszystkie nastolatki dają radę pisać dzień w dzień co pomyślały o sukience koleżanki i dlaczego nikt ich nie kocha i co mają pod łóżkiem?

Dobra, wróć. Jeśli miałbym jakoś siebie określać, to pewnie byłoby to coś w stylu nerdus schizoidus. W robocie zajmuje się niewątpliwie właśnie technicznymi aspektami w sumie wszystkiego. Pisanie stron w PHP, jak trzeba koderka HTML+CSS (blah) do tego jak tylko się nadarzy okazja, to jakiś stary dobry JavaScript (yeah!). Po drodze jakaś konfiguracja serwera, skrawki administracji. Generalnie cokolwiek technicznego się przewija w pracy w agencji interaktywnej, to przechodzi przeze mnie.

Jak więc mogę być "normalny"? Ni jak! Co gorsza współczesna psychologia mówi, że tak ze mną było, jest i będzie. Mądrzej na ten temat możemy się dowiedzieć od Pani Psycholog Dagmary Danielczyk-Słomian (serio - jeśli ktoś by chciał sobie mózg zresetować, to tylko u niej! Na hasło "Kotlety z kamienia" 1% rabatu na pierwszą wizytę!):

U osób z dominującym rysem schizoidalnym charakterystyczny jest brak prawdziwej emocjonalnej spontaniczności, niewielka ilość doświadczanych uczuć zarówno pozytywnych jak i negatywnych. Mimo że osoby te mają pewną wewnętrzną wrażliwość emocjonalną, nie okazują uczuć. Ten typ osobowości często izoluje się, wycofuje się z kontaktów społecznych, nie nawiązuje trwałych i bliskich więzi. Dobrze się czują w pracy przy komputerze, która nie wymaga kontaktów z ludźmi. Są dobrymi informatykami, programistami. Często są bardzo zdolni, cechuje ich nadmierny racjonalizm i wysoki iloraz intelektualny. Potrafią rozwinąć swoje zdolności intelektualne na nadzwyczaj wysokim poziomie, chociaż niekiedy w bardzo ograniczonym obszarze wiedzy. Zwykle o swoich problemach mówią bezosobowym językiem z tendencją do intelektualizowania, jakby to, co przeżywają, ich nie dotyczyło. Wszystko to wzmacnia poczucie odseparowania od życia. Bywają ekscentryczni, zdarza się, że szokują, są niewrażliwi na normy społeczne.

Brzmi mądrze i łechta dumę. A co, jeśli ktoś chciałby mnie obrazić w (podobno) czułe punkty? Oczywiście i na to Pani Psycholog znajdzie metodę:

Głównym ukrywanym uczuciem, które [schizoidy] doświadczają jest strach. Lęk o to, że nie przysługuje im prawo do życia. Życie ich przeraża i przez to chętnie mówią o śmierci, czasem fascynują się śmiercią, ale tak naprawdę ich przerażenie wynika ze strachu przed anihilacją. Często odczuwają potrzebę bycia kimś specjalnym, co jest kompensacyjną ideą własnej wyjątkowości, która stanowi sposób na wyparcie rzeczywistego stanu bycia osobą nie kochaną, odrzucaną.

Ach patrzcie aż dziw bierze, że jakoś sobie daję w życiu radę... Ile w tym prawdy ktoś spyta? Nie będę odpowiadał, bo ocenianie siebie to za dużo nawet jak na ten post. Kto chce skonfrontować psychologiczną teorię z moją osobą zawsze może postawić mi piwo przy dowolnej okazji i pogadać.

Jaki Nerd, Geek i w ogóle!

Tak, tak, stereotypy są wspaniałe. Chcecie więcej? No dobra, tak więc. Khem khem (taka onomatopeja odchrząkiwania) (ONOMATOPEJA - jakie w ogóle mądre słowo!1). Wolnymi wieczorami, kiedy nie pracuję ani akurat nie piszę nic na bloga ani akurat nie dłubię przy jakimś konkursie ani akurat jakiejś swojej zabawki w JS nie robię ani akurat... No generalnie łapiecie o co chodzi... Więc wtedy spotykam się ze znajomymi i albo młucimy w RPG albo planszówki (tak, tak, Nerd hobby level miliard). Ci, co mnie znają zaraz powiedzą, że pomijam aspekt dużego spożycia alkoholu. Pomijam, bo co sobie ludzie pomyślą, jak usłyszą ile ja piję...? Ech dobra, napisałem, to napisałem - po co drążyć?

Do tego dochodzi chorobliwe (według niektórych) zamiłowanie do łamigłówek. Prawie wszystkich poza sudoku oczywiście (pamiętajcie - sudoku śmierdzi, jest nudne i nie jest fajne!). W to zacząłem się bawić jakoś w 2003 czy 2004 roku. W 2006 roku zdobyłem tytuł Mistrza Polski w Rozwiązywaniu Łamigłówek. A nasz kraj reprezentowałem w 2005 roku (kadra B łamigłówek), 2006 (oczywiście kadra A łamigłówek), 2007 (znów kadra A łamigłówek) oraz w 2012 (kadra B sudoku i kadra A łamigłówek). Ta przerwa w środku to studia (oczywiście matematyczne, bo jakie by inne?).

Chcecie więcej Geeka? No to proszę - w życiu bardziej ambitnie zajmowałem się trzema sportami. W liceum miałem niesamowitą przyjemność nauczyć się pod czujnym okiem Marka Markowskiego grać "przyzwoicie" (choć nie wiem, czy mam prawo aż tak wywyższać swoje umiejętności) w... Brydża! Muszę przyznać niesamowicie brakuje mi tej rozrywki. Ale przez studia ekipa brydżowa się popsuła i teraz nie bardzo jest z kim grać...

Wcześniej, za czasów gimnazjum (tak, jestem takim młodym kurduplem, który chodził do gimnazjum), grałem w szachy. Tu osiągnięć wielkich nie było, jakaś IV kategoria, czy coś takiego. Ale zabawa w granie pod stołem w czasie wszystkich lekcji tak, aby nauczyciele nie widzieli była przednia.

Geek enough? No dobra to teraz Was trochę zaskoczę. W międzyczasie (bo w sumie chyba przez 6 lat) trenowałem taniec towarzyski.  W tym temacie mogę powiedzieć tylko tyle, że jak człowiek się przykłada, to na prawdę jest z tego kupa zabawy i przyjemności. Nic tylko brać i tańczyć!

Jak to jest być takim kimś?

Możecie się śmiać, ale nie raz to pytanie w życiu słyszałem. "Ale jak Ci się żyje z tym jaki jesteś?", "jak Ty sobie radzisz w społeczeństwie?", "Ile wynosi całka trójkątna po kopytkach żyrafy z fusów po herbacie w zlewie?" i tak dalej... Ale tak serio - co byście zrobili, jak by Was ktoś tak zapytał? I to nie ważne, jacy jesteście - po prostu niech ktoś spróbuje odpowiedzieć na to pytanie...

Ja zawsze mówię "normalnie". Bo dla mnie to jest zupełnie normalne. Nie mam pojęcia, jak to jest nie być schizoidem. Nie mam pojęcia, jak to jest nie podchodzić do życia w tak analityczny i racjonalizatorski sposób. Ja wiem, jak ja na wszystko patrzę i nie wiem, jak Wy patrzycie. Więc skąd mam wiedzieć, o co tak na prawdę pytacie?

Więc podsumowując kolejnego przydługiego posta.

TAK jestem geekiem.

TAK mam dziwne zainteresowania, które większość ludzi omija szerokim łukiem.

TAK jestem tego świadom. W końcu TAK - dobrze mi z tym.

Vielen Dank für Ihre Aufmerksamkeit

Nienawidzę języka niemieckiego... W każdym razie tym razem wyjątkowo na serio proszę o feedback - chcecie czytać moje wypociny? Bo jak wiadomo pisanie bezpośrednio o swoim życiu nie przychodzi łatwo. Ale jeśli kogoś zainteresuje, to czemu nie?

Geeks life
Uwaga! Powyższy post prawdopodobnie zawiera dawkę autoironii znacznie przekraczającą zalecane roczne zapotrzebowanie. Weź to proszę pod uwagę przy próbie analizy treści. Nieprawidłowy odbiór treści może spowodować zbędne napięcia emocjonalne, których nikomu nie życzę.

Podobne artykuły:

Skomentuj: