W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies zgodnie z Polityką Cookie. Zasady przechowywania lub dostępu plików cookie możesz zmienić w swojej przeglądarce.
X

mywebcases
.com



Blog

Geekowy blog o łamigłówkach, JavaScript i wszystkim, co ciekawe.

Jak żyć?

Geeks life - Geeks life -
napisał Jakub Caban

"Jak żyć?" to jedno z najczęściej zadawanych pytań nie tylko w internecie. Ale jest to jednocześnie jedno z nielicznych, z którymi "nawet Gugyl sobie nie radzi". Każdy stara się wykształcić swoją własną odpowiedź...

Różne osoby pytane o swoją recepturę na życie, czy też na szczęśliwe życie - dla mnie to jedno i to samo pytanie - odpowiadają często dosyć schematycznie. Tak oto często usłyszymy odpowiedzi, takie jak: "szybko", "wolno", "łapczywie", "w zgodzie z żyrafami", "miłosiernie", "samolubnie", etc.

Dzisiaj za to macie niepowtarzalną okazję poszerzyć swoje horyzonty świadomości o kolejną odpowiedź na to fundamentalne pytanie. A brzmi ona... 42! ...a nie, czekaj - to nie to... Wróć. A brzmi ona:

Optymalnie!

Tak, dobrze czytacie - to słowo, które niektórzy z Was może poznali na zajęciach z informatyki, najlepiej opisuje moje własne nastawienie do życia. I to bynajmniej nie pod wpływem jakichś algorytmik, czy innych przedmiotów, na które nigdy nie uczęszczałem. Jedynie pod wpływem prostej, zimnej kalkulacji, która towarzyszyła mi od młodych lat (zaraz usłyszę, że nie miałem dzieciństwa?).

O co więc chodzi? Pozwólcie, że zmierzę się publicznie z najczęstszym oskarżeniem w kierunku mojej osoby. Jaki bowiem jestem oczami innych?

Przede wszystkim leniwy!

Tak, jestem leniem i się w żaden sposób tego nie wstydzę. A wręcz uważam to za całkowicie logiczne! W sytuacji, w której coś jest do wykonania zawsze warto nadać priorytety różnym istotnym zajęciom, aby następnie je realizować w odpowiednim (optymalnym) czasie i dobrą metodą.

Powiecie pewnie, że takie podejście samo w sobie nie czyni nikogo leniwym, ale wręcz pracowitym. Zgodzę się z Wami. Jednak mając na uwadze swoje dobre samopoczucie i generalnie rzecz ujmując szczęście, na mojej liście zadań znaleźć się może, w zależności od potrzeb, odpoczynek czy relaks różnoraki. Te zadania mogą łatwo okazać się dla mnie istotniejsze od innych, drobnych rzeczy, które mogą poczekać.

Ale jak to? Dlaczego?

Teraz dopiero nazwiecie mnie jakimś schizem, bowiem napisać pragnę jak mniej więcej odbywa się proces decyzyjny podejmowany przez moją osobę. W dowolnej sytuacji bowiem zawsze najpierw określam parę rzeczy, jak np.:

  1. Jaka jest sytuacja?
    Czyli - co się dzieje, gdzie się znajduję, jakie nastawienie mają inne osoby i dlaczego? Wiele osób te pytania zadaje sobie np. bo odpadnięciu na imprezie. Ja natomiast mam je z tyłu głowy zawsze.
  2. Co chcę osiągnąć?
    Czyli nic innego jak problem, który aktualnie chcę rozwiązać bądź też cel, do którego dążę. To mogą być takie błahostki, jak "muszę do toalety", czy rzeczy niemożliwe pokroju "ugłaskać sfochaną dziewczynę".

Na tym etapie jest czas na szybką analizę, z której wynikną możliwe rozwiązania sytuacji. Czasem mogę nawet wybrać kilka z nich do zastosowania, bądź odrzucić wszystkie i pogodzić się z tym, że nic nie mogę zrobić ("już nigdy nie pójdę do toalety?").

Jesteś niewrażliwy!

Takie oskarżenie też często pada w moim kierunku. Choć się z nim nie zgadzam, to w pełni rozumiem, skąd się bierze. Są bowiem sytuacje, w których nie jestem w stanie nic zrobić. Coś się zepsuło niezależnie ode mnie, czy komuś się coś stało i nic nie mogę poradzić. Jaka jest wtedy moja reakcja?

"Acha."

Wredne, nieczułe, według niektórych impertynenckie, acha?! No bo co - przyjąłem informację do wiadomości i nie ma sensu więcej się nią zajmować. Są inne rzeczy, na które mam jakikolwiek wpływ, na które mogę przeznaczyć zaoszczędzony w ten sposób czas.

...choć trzeba przyznać jak 10 kwietnia któregoś tam roku tak zareagowałem na jakieś masowe poruszenie w Polsce, to trochę osób mi to wytykało. No cóż - "acha..." i do przodu!

Jesteś maszyną!

Cóż - jak każdy. Taką bardzo bardzo złożoną, którą natura wiele wiele wiele lat doskonaliła i chyba ciągle próbuje doskonalić, maszyną. Więc jakoś mnie nie boli ten zarzut.

Na cholerę ja to czytam?

Być może masz zapędy masochistyczne? A może próbujesz zrozumieć osoby o innym spojrzeniu na świat? Któż to tam może wiedzieć. Ja wiem jedno - prawdopodobnie masz jakichś znajomych, którzy nie raz zachowują się "leniwie", czy "niewrażliwie", czy w inny dziwny sposób, z tych samych powodów, co ja. Może ten tekst pozwoli Ci bardziej zrozumieć tą jedną z dziwniejszych części ludzkości, którą boję się nazywać, a do której należę...

...a jeśli nie, to właśnie zmarnowałem kilka minut Twojego życia. Trolololo!

Geeks life
Uwaga! Powyższy post prawdopodobnie zawiera dawkę autoironii znacznie przekraczającą zalecane roczne zapotrzebowanie. Weź to proszę pod uwagę przy próbie analizy treści. Nieprawidłowy odbiór treści może spowodować zbędne napięcia emocjonalne, których nikomu nie życzę.

Podobne artykuły:

Skomentuj: